ROZWAŻANIA WIELOLETNIE 2021 – 2026

[Uwaga wstępna: tekst powstawał w pierwszej połowie czerwca 2021 roku. Wszelkie edycje i uzupełnienia po tym czasie, o ile takie nastąpią, będą rygorystycznie zaznaczane, by nie posądzać mnie o nadpisywanie treści i „robienie sobie dobrze”!]

Ponadto polecam czytanie na ekranie komputera, tekst jest pisany średnią czcionką z mniejszymi zaznaczeniami i ma wyjątkowo dużą objętość.

0_ PROLOG – PROROK.


Pisanie prognoz politycznych w „erze koronawirusa” brzmi niczym perwersyjny romans bezczelności z bombą światopoglądową. Wieloletnie wojenki polsko – polskie zostały od ponad roku pożarte przez jeden, stale przewijający się wątek. Zdecydowanie bardziej globalny, bardziej emocjonalny, bardziej angażujący i bardziej antagonizujący niż legendarna „Bitwa Stulecia” odbywająca się w średniej wielkości kraju, aspirującego do roli światowego giganta. Spektakle i symboliczne mordobicia pomiędzy krypto – akolitami PO – PiSu i różnymi hybrydami politycznymi zostały tymczasowo odłożone w kąt.

Drodzy Państwo, Mistrzem Wagi Ciężkiej w zadawaniu informacyjnych ciosów i czempionem uniwersum jest kowid!

Oprócz tego widowiska pierwsze skrzypce półrocza 2021 należą do takich tematów jak:

  • wątek Bitcoina i Elona Muska razem wziętych,
  • kolejna odsłona wojny izraelsko – palestyńskiej,
  • fundusze związane z Krajowym Planem Odbudowy (efekt koronawirusa) i „wojny parlamentarne”,
  • wiszące zagrożenie wojną na Ukrainie i przykre incydenty związane z Białorusią,
  • czarne plansze i protest mediów przeciwko tzw. podatkowi od reklam,
  • dalsze historie związane z cenzurowaniem i infiltracją sieci społecznościowych,
  • rozważania natury kto kogo przechytrzy: USA Chiny czy Chiny USA,
  • kolejne porażki/triumfy PiSu/POKO/Lewicy/Konfederacji,
  • zapowiadane come backi i odejścia Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego


Warto te drobiazgi przypomnieć, bo ktoś może ten tekst czytać w latach późniejszych. Można dodać kilka innych szczególików, mogą bawić lub intrygować w przyszłości:

  • nie istnieje pojęcie dochodu bezwarunkowego i rodzi on popłoch, złość i brzmi jak obietnica katastrofy ekonomicznej u zdecydowanej większości Polaków,
  • podobnie czas pracy poniżej 40 godzin tygodniowo wygląda jak mokry sen bananowej młodzieży,
  • w większych miastach wycinane są kilkusetletnie drzewa, a w ich miejsce sadzi się świeże drzewka, które stanową twórcze urozmaicenie dla betonowych placów, mieszkańcy po wielu latach procederów nagle dostrzegli to zjawisko,
  • rower elektryczny ma mniej niż 5% Polaków (w Europie jest to już około 20%),
  • karierę robią rozważania o mikroapartamentach (kilkanaście metrów kwadratowych), które są deweloperskim hitem,
  • w Polsce królem jest Lewandowski, a królową staje się Iga Świątek,
  • za to panem rozrywki polskiej muzyki od wielu lat jest Zenon Martyniuk, od czasu hitu wypromowanego na EURO 2016,
  • podczas nadmorskich wypraw turystów atakują „paragony grozy”,
  • euro po sześciu latach rządów PiS stoi za 4,5 złotego, rekord z lutego 2004 r. (4.88) wciąż niepobity,
  • Bitcoin jest traktowany poważnie,
  • zarobki piłkarzy na poziomie kilkunastu mln euro rocznie są traktowane nadal poważnie,
  • obietnica rozliczenia się z obecnie rządzącymi jest silna, nastroje są bojowe,
  • nastawienie do kościoła jest znacznie mniej przychylne niż ledwie parę lat wcześniej, nawet Kult nagrał piosenkę antyklerykalną,
  • istnieją wciąż ludzie, dla których „wojsko” to dalej sprawność fizyczna liczona w hurtowej ilości żołnierzy, a nie zaawansowana technologia,
  • dyskomfort towarzyszący rozmowom o Murzynku Bambo, feminatywach, globalnym ociepleniu, #metoo, piłce nożnej w wydaniu kobiet czy niejedzeniu mięsa, wciąż trwa,
  • wstawianie postów na mediach społecznościowych ze zdjęciem własnej twarzy co kilka dni, lub nawet codziennie, jest cywilizacyjnym standardem,
  • osoby, które wstają o 6 rano są pracowite, a te co później, leniwe,
  • Polacy przestają pomału wierzyć, że depresji nie sa się wyleczyć przy pomocy pozytywnego nastawienia i wesołych książeczek, zajmujących wysokie pozycje na listach bestsellerów,
  • … ale jeszcze istnieją prognozy dla znaków zodiaku!


1_ POCZĄTEK OPOWIEŚCI. KOLEJNE „KOŃCE ŚWIATA” JAKO MOTYWACJA DO PODBOJU KOSMOSU?


Realizuje się moja wizja mini – epoki Wodnika z masą egocentrycznych „ekspertów”, z których każdy ma swoje poletko racji i nie wstydzi się snuć dalszych, często ekscentrycznych planów rozwoju swojego Jednoosobowego Imperium. Dotyczy to również tak zwanej sfery duchowości.

Astrologia, ezoteryka i otoczka jasnowidzących weszła jak w masło w kodiwiańską Czarną Otchłań dyskursu i zaczęła zastępować lekarzy specjalistów, wirusologów i pracujących na swój sukces latami naukowców. Na ich miejsce wskoczyły zastępy zaocznych i zausznych absolwentów pięciu, a może i dziesięciu świętych kanonów Prawdy i Racji. Spora grupa stonowanych i umiarkowanych wcześniej osób, chyżo i żwawo podchwyciła aktualnie kontrowersyjne tezy i posty o szczepionkach. Populizm (rozumiany jako słowa, które lud chciałby usłyszeć) i udawanie „kogoś zdystansowanego” były trzymane na smyczy długimi latami.

Wielu uśmiechniętych „nauczycieli” i „mistrzów duchowości” kiedyś nie było zainteresowanych tematyką i prognozami dotyczącymi śmierci, zdrowia, szaleństwa, zagrożenia czy opętania. Mieli gotowe recepty na już i były to miłe przepisy. Dysponowali zapasami uśmiechu i konfiturami programowania neurolingwistycznego. Wyciągali memy i łańcuszki internetowe z Osho, Tolle lub mistrzami, którzy służyli jako artyleria przeciwlotnicza, aby dumnie prezentować swój spokój i stoicyzm. Piwnice pełne były zapasów radości i doskonałych nalewek. Gdzieniegdzie walały się po kątach karteczki z bon – motami i wesołymi powiedzonkami o tym, że nie matura, a chęć szczera uczynią z kogoś bogatego influencera. Do czasu…

Z tytułu koronawirusa (alternatywnie: „chytrego planu Złych Ludzi”) nuty optymizmu i ogólnej wesołości uległy degradacji. Pochód Ery Wodnika nie spełnił obietnicy wyborczej i nie starł w pył ostatniej przeszkody, pod postacią Lorda Kaczaffiego. Miało być normalnie, miało być przepięknie, miało być inaczej, czyż nie? A tu weszła hiszpańska inkwizycja i wespół z gołębiem wywróciła stoliczek do gry w szachy. Danie z nietoperza i kradzież z chińskiego laboratorium dopełniły dzieła. Quo Vadis, Ero? Wodniku z dzbanem, czemuś go rozbił? Edyto, Ivanie, ratujcie, zaśpiewajcie jakąś wesołą melodię ku pokrzepieniu serc!

Apropos egocentryzmu i „wodnikizmu”. Dygresja. Czytam sobie właśnie fragment wywiadu pt. „Ewangelia według Elona Muska” Grzegorza Sroczyńskiego z Wojciechem Borowiczem i nie mogę się powstrzymać przez udostępnieniem kilku cytatów – perełeczek:


„Bo żyjemy w szczycie epoki indywidualizmu. Utraciliśmy wiarę we wspólne rozwiązywanie problemów i szukamy różnych wybitnych jednostek, które nam naprawią świat. To co się dzieje wokół Muska bardzo tę indywidualistyczną kulturę wzmacnia i dlatego uważam, że jest szkodliwe. Chór jego apostołów krzyczy, że świat się kończy i tylko Elon stoi między nami a zagładą. Więc jak ktoś go krytykuje, to na pewno ze złej woli. Ja i tak mam komfortową sytuację, bo jestem mężczyzną, ale kobiety dziennikarki, które go zahaczały i publikowały teksty krytyczne, były czołgane przez apostołów znacznie bardziej”.

[…] „nie musisz patrzeć na planetę Ziemię, nie musisz się koncentrować na pytaniach, które dla miliarderów mogą być niewygodne, tylko gdzieś tam sobie orbitujesz w kosmosie i tam ma być skierowana nasza uwaga. To jest im po prostu na rękę, żebyśmy wzrok wbijali w Marsa. Firmy prowadzone przez Muska i Bezosa mają wątpliwą opinię, jeśli chodzi o bezpieczeństwo i warunki pracy robotników. I pewnie łatwiej powiedzieć: no, okej, może rzeczywiście wyciskam pracowników jak cytryny, ale to wszystko po to, żeby potem móc uratować ludzkość”.


Koniec dygresji. Prorocy, wodzowie i zbawcy na plecach strachu usprawiedliwiają swoje wizje, żeby przykuć zainteresowanie tłumów. Klasyka gatunku, kto śledzi mój blog, wie co myślę na ten temat. Ostrzegałem przed omnibusami, narcyzami i bańkami poznawczymi. Znajdujemy się na piku, na hossie oczekiwań społecznych, gdzie każdy powinien znać się na wszystkim. Cień Wodnika niepięknie nam się realizuje!


2_ O GORĄCYM ROMANSIE „UDUCHOWIONYCH” Z TEORETYKAMI SPISKOWYMI


Co się dzieje w duchowych i wysoce rozwiniętych świadomościowo krainach? Piewcy Miłości, dilerzy Rozwoju, fani Samoświadomości, zaprzyjaźnili się z tropicielami zniszczenia, odkrywcami depopulacji, górnikami ołowianych minerałów Saturna. Wodnik nalał do swojej miseczki dużo dziegciu i sprawił, że dotychczasowi optymiści zaczęli powielać posty pełne lęków, apokalipsy, niepokojów i destrukcji, w imię „Miłości i Budzenia”, rzecz jasna. Pojawiły się skrajne twierdzenia z wielu równoległych, można by rzec, światopoglądów. Oto wypowiedzi środowiska antyszczepionkowców. To autentyki, odnalezione w sieci, pisali to ludzie z krwi i kości. Udostępniały to osoby, które znam, kojarzę, w stopniu mniejszym, większym (pisownia oryginalna):

  • „ci co przyjęli szczepionki, mają przed sobą 2 – 3 lata życia”,
  • „kontakt z zaszczepionym powoduje bezpłodność”,
  • „trucizna na szczury ma również opóźniony efekt”,
  • „w następnej generacji powstanie farmakologiczna metoda na to, aby ludzie kochali swoje zniewolenie”,
  • „przedstawicielka WHO w wywiadzie powiedziała, że kula ziemska jest przeludniona i trzeba ją odludzić”,
  • „szczepienia, jak się okazuje, niespecjalnie są skuteczne”,
  • „szczepionki powodują powstanie zupełnie nowej rasy, która będzie ewoluować w rasę, którą potocznie dziś nazywamy Szarakami. […], to rasa, o której się mówi, że jest pozbawiona duszy”,
  • „w środku wyją, ryczą, bo potracili dusze”,
  • „proces norymberski ruszy, to pochowają się ze wstydu w norach zaszczepieni celebryci”.


Różne hipotezy dotyczące szczepionek, oscylujące wokół misjonarsko – sekciarskiego zacięcia widoczne są rzecz jasna od wielu lat w innych formułach. Odrzucenie racjonalnych tłumaczeń lub przyjęcie do wiadomości porażki poznawczej swojego własnego obozu, jest wypierane i wymazywane za wszelką cenę. O zjawisku politycznej religii, związanej z okolicznością wybrania/niewybrania Donalda Trumpa pisałem już wcześniej. Okazuje się, że teza o religijnej genetyce politycznego wyboru wzmacnia się i jego widoczna jak nigdy dotąd. Wybory prezydenckie z listopada 2020 roku mają kontynuację w takich opowieściach, że się „w głowie nie mieści”. Zilustruję je poniższymi cytatami:

  • „Biden wygrał w Stanach, teraz dopiero się zacznie, świat zmierza w bardzo złym kierunku”,
  • „nic gorszego niż wojna, już świat zapomniał co się stało w 1939 r.?”,
  • „wiadomym było, że skoro Donald Trump wystąpił przeciw covid i układom tak samo jak Łukaszenka, to będzie prowadzona na niego ogromna nagonka”,
  • „Trump i jego ludzie przygotowywali się na fałszerstwa stawiając znaki wodne na kartach do głosowania, o których sataniści nie mieli pojęcia”,
  • „Trump wróci. Maj czerwiec lipiec. Obecnie trwają operacje wojskowe w Waszyngtonie”,
  • „NWO chce Bidena, ludzkość chce Trumpa!”.


Przypadek kowida („wirusa, który nie istnieje”) i Trumpa („zwycięzcy wyborów”) to wierzchołek góry lodowej. Mamy wojny światopoglądowe na wielu frontach, część świeżych, część nieświeżych, ale większość – zdecydowanie śmierdzących. Oto niewdzięczna lista wojen:

  • PO vs PiS (pośrednio lewica vs liberałowie),
  • szczepionkowcy vs antyszczepionkowcy (istnieje alternatywna wersja: „zwolennicy wyboru” kontra „stado” tzw. niewolników systemu),
  • sojusznicy Trumpa vs przeciwnicy Trumpa,
  • konflikty klas społecznych (wyższa kontra niższa, średnia kontra niższa, przedsiębiorcy kontra etatowcy, ludzie z miasta kontra ludzie ze wsi, itd.)
  • wojna zwolenników i przeciwników teorii o globalnym ociepleniu,
  • przestrzeń miejska (piesi kontra kierowcy, rowerzyści kontra kierowcy lub piesi, zwolennicy i przeciwnicy koszenia traw),
  • modele obyczajowe (czy „wolno” obnosić się z seksualnością, edukacja w szkole, fenomen #metoo),
  • poglądy na temat pracy (mit merytokracji kontra mit relacji, definicje praw pracowników, itd.),
  • stosunek wobec zwierząt (myśliwi kontra ekolodzy, hodowcy farm futerkowych kontra przeciwnicy przemysłu),
  • GMO kontra non-GMO,
  • religijne utarczki (czy krzyże mają wisieć w szkołach, dotowanie kościołów, et cetera).


O ile jako „osoba prywatna” mogę sobie pozwolić na luksus posiadania własnych poglądów i używania silnych prowokacji (w celu otrzymania ciekawych kontr-odpowiedzi), o tyle z perspektywy astrologa raczej nie wypadałoby dawać się wciągać w takie silnie angażujące dyskusje.

Średnio ogarnięty nastolatek mógłby po przestudiowaniu wielu wpisów na różnych stronach „prognostycznych” rozpoznać, że w samej treści prognozy przewija się bardzo wyraźnie opinia na jakiś temat. Krąży więc w sieci sporo tekstów, w którym tarociści, astrologowie, jasnowidze wyrażają swój stosunek do jakiejś persony politycznej, instytucji lub systemu, aby następnie ubrać ją w prognozę, która częściowo obnaży własne fantazje lub życzenia. Co więcej, bystrzy obserwatorzy są w stanie zauważyć, że niektórzy ezoterycy współpracują z jakąś partią polityczną, lub… nawet startują w wyborach (niejaki Pan Krzysztof i lista Samoobrony)! Czy możemy ufać, że będą prognozować w sposób rzeczywisty, a nie życzeniowy? Czy ich żale lub życzenia nie są zaklinaniem rzeczywistości?


Martwić może radykalizacja języka osób, które próbują usilnie zrobić karierę na nieszczęściach, wywoływaniu lęków i tworzeniu spektakularnych wizji dotyczących ludzkości. Samo kolekcjonowanie „złotych myśli” różnych wróżów o wojnach, katastrofach i „złych planach złych ludzi” i ukazanie skali absurdu za kilka lat nie da mi żadnej satysfakcji. Owszem, po raz kolejny powróci oczywisty fakt, że człowiek jest niezwykle podatny na lękotwórcze wpływy otoczenia, często o treściach paranoidalnych. Hydry różnych lęków, fobii i mistyfikacji są tak potężne, że nawet po odcięciu łba całego absurdu, na miejsce jednej głowy wyrastają dwie następne. Przypomina mi się pewna dyskusja, w której mój oponent za wszelką cenę starał mi się udowodnić, że „Trump wygra na pewno”, bo teraz będzie zaćmienie, „wyda się wielkie kłamstwo” i coś tam jeszcze. Z jednej strony religia trumpizmu i wyszukiwanie aspektów, które pochłoną Bidena wraz z jego mocami piekielnymi w otchłań. Z drugiej strony religia kaczyńskizmu i pisanie, że „teraz to chyba tranzyt Urana / Neptuna / Plutona / Eris / Czarnego Słońca” pozbawi go władzy. I wszędzie wiwatujący fani z widłami, jak na kreskówce ze Shrekiem: „nareszcie!”, „brawo, astrolog!”, „precz z preczem!”.

To się będzie jeszcze mnożyć. To wstęp do jeszcze większej liczby „specjalistów”. Skoro ludzie i tak nie znają się na astrologii, to cóż szkodzi uruchamiać agregaty szoku, czerwonych czcionek i chorych emocji?


3_ BAJKI O ERZE WODNIKA. DOBRANOC, KOLOROWE JEDNOROŻCE!


Pamiętacie może te bajeczki i opowiastki wróżbitów o „nowej świadomości”, „wolności”, „zmianie poziomu duchowego społeczeństwa”, które pojawiły się przy okazji ingresu Jowisza i Saturna do znaku Wodnika, co miało miejsce w grudniu 2020 r. / styczniu 2021 r. ? Proszę jeszcze raz przejrzeć artykuły różnych gwiazd i gwiazdeczek ezoteryki na przełomie 2020 i 2021 roku! Nie cierpią na „braki zasięgów” 🙂

Gdy czytałem te obietnice, poczułem się niczym wyborca na spędach politycznych, chwytałem się za głowę i zastanawiałem się: „co oni mówią?”, „skąd wzięli ten towar, dostępny on jest”? Formułowanie takich życzeń nie miało żadnych podstaw astrologicznych oprócz wyraźnego skoku technologicznego, który kojarzy mi się z poprzednią koniunkcją Saturna i Jowisza w znaku powietrznym, znaku Wagi, który miał miejsce na początku lat 80-tych. Oprócz tego po cichu liczyłem (i nie zawiodłem się), że ludzki egoizm i „zrobię coś po swojemu” zacznie dominować nad pozostałymi cechami charakteru i przejawami zachowań (typu: rozmowa, solidarność, wiara w autorytety i w ludzi „w ogóle”). Faktycznie, od tego momentu rok 2021 jeszcze bardziej jaskrawo wyrzuca w przestrzeń osoby w stylu: „nie znam się, to się wypowiem” lub „moja racja jest mojsza niż twojsza”.

Napisałem również ostrzeżenie, że Saturn w znaku Wodnika to jest Saturn, a nie wesoły uraniczny wujek z paczką bitcoinów dla bratanka. Od stycznia 2021, praktycznie do drugiej połowy maja, ilość „wolności” została jeszcze bardziej zmniejszona, a nie zwiększona. Do znajomej już scenografii z lockdownami dopisano:

  • restrykcje w mediach społecznościowych (koronny przykład: ban dla Trumpa, usuwanie treści na Youtubie, cenzurowanie treści związanych z pandemią, itd.),
  • bardzo prawdopodobne wprowadzenie w życie tzw. paszportów kowidowych, dla osób zaszczepionych lub „przechorowanych”,
  • poczucie „bycia zmuszanym” do zaszczepienia przez osoby niezaszczepione,
  • motyw polityczny: przyjęcie tzw. Nowego Ładu,
  • dalsza „presja” ekologiczna,
  • nachodzące regulacje w internecie, w tym coraz większe naciski na kontrolowanie rynku kryptowalut,
  • „presja kulturowa” dla tolerancji, równości (awantury o czarnych aktorów i aktorki w filmach),
  • zagrożenie wycofania „papierowego pieniądza” i wprowadzenia kontrolowanego przez państwo „pieniądza cyfrowego”.


Praca z horoskopami „ludzkimi” wygląda mniej więcej tak samo. Czasami są pewne możliwości, czasami są ograniczenia, lecz żądanie od planet, by robiły to, co nam się podoba (czytaj: realizowały wizję Dzieci i Kwiatów o Erze Wodnika), jest śmieszkowaniem z praw astrologii. Owszem, bajkopisarze i mili ludzie będą Was przekonywać, że to „nie teraz” ta Era Wodnika nadeszła i czeka jeszcze „opóźnienie” (zgodnie z zasadą, że im gorzej, tym bardziej to świadczy, że będzie lepiej).
Jeśli zatem „nie teraz”, jaki cel był w tych politycznych obietnicach dla czytelników? Podpowiem – sprzedażowy, odsyłam do bajki Krasickiego o malarzach i twarzach. Kto lubi reguły? Nikt, jeśli te reguły stoją naprzeciwko temu, co chcemy otrzymać. Również te, które należą do astrologii.

Obecnie mamy 2,5-miesięczną przestrzeń, w której Jowisz wszedł do Ryb (połowa maja – końcówka lipca 2021 r). Trudno powiedzieć, czy wpłynie to na „rozluźnienie” i „optymizm”, ale faktem jest, że mamy do czynienia z sytuacją, kiedy dwie planety będą poruszały się w swoich „królestwach”, tj. Saturn w Wodniku, a Jowisz w Rybach. Jowisz daje perspektywę rozwoju i bardziej świetlanej przyszłości i … dziwnym trafem nakłada się to z filozofią Nowego Ładu. Optymiści mówią o nowej, pomniejszonej wersji pomocowego Planu Marshalla (powtórka z historii, tym razem jednak II wojnę światową / kryzys gospodarczy zastąpiła pandemia). Pesymiści mówią o przygotowaniu do wprowadzenia Agendy 2030, zniewolenia ludzkości czy powrotu „komunizmu” na świecie.

Tak to właśnie wygląda i każdy powinien sobie dopasować swój własny scenariusz. Wyobraźcie sobie, że teraz wychodzę na scenę ze swoimi poglądami politycznymi i mówię językiem przekonanego optymisty lub pesymisty, że będzie „super” lub będzie „okropnie”. Naprawdę wierzycie, że ezoterycy są w stanie unikać tych politycznych niuansów? Nie, to bardzo trudna sztuka. Osobiście wyznaję poglądy pro-unijne i skłaniam się ku odpowiedzi pozytywnej, lecz jestem w stanie zrozumieć myśl przeciwstawną, zwłaszcza żyjąc w kraju, w którym wiele osób wpada w popłoch słysząc słowo „socjalizm”, zupełnie inaczej definiowane i doświadczane na zachód od Odry.

Nie ma nic odkrywczego w tym, że większość czytelników dobierze sobie takiego prognostę, którego poglądy polityczne są bardziej zbieżne z ich oczekiwaniami. Dlatego proszę, by każdą taką wizję widzieć przez specyficzny filtr polityczny. Taka instrukcja obsługi może się przydać tym, którzy zaufają wizjom Piekła lub Raju.


4_ KONCEPCJA NOWEGO ŁADU (ZŁOWIESZCZA LEGENDA O NEW WORLD ORDER)


Nowy Ład („New Deal”) to program polityczny, który był reakcją na tzw. Wielki Kryzys w USA w roku 1929, który rozlał się na cały świat. W jakimś sensie jest również związany z tzw. Planem Marshalla, który był wizją pomocy gospodarczej, przedstawionej latem 1947 r. Obecny „Nowy Ład” jest prawdopodobnie zbitką trzech elementarnych zjawisk astrologicznych:

  • długotrwałego przejścia Urana przez Byka (około 7 lat, 2018 – 2026 r.),
  • krótkotrwałego przejścia Jowisza przez Ryby, częściowo przez znak Wodnika (połowa 2021 r., większość 2022 r.),
  • motywu porządkowania Saturnem przez znak Wodnika, po szoku związanym ze stellum koziorożcowym (wiosna 2020 r.), podczas apogeum którego miała miejsce pandemia.


Warto dodać, że Jowisz porusza się zgrabnie w dwóch zagospodarowanych już znakach, czyli w Wodniku obstawionym przez Saturna i w Rybach, gdzie widać wpływy Neptuna. Wpływy niemałe, ponieważ Neptun w Rybach rezydował m.in. podczas Wiosny Ludów (początek – okolice lutego 1848 r.). Dla przypomnienia Wiosna Ludów była zrywem wolnościowym wielu narodów, znacząco zmieniły się losy świata, wprowadzając do przestrzeni ducha rewolucji francuskiej i budując podwaliny przyszłych rewolucji, również tej listopadowej w 1917 r. Warto wspomnieć, że rok 1848 poprzedziła koniunkcja Saturna i Neptuna pod koniec roku 1846 i ingresy Saturna i Neptuna w roku 1847 do znaku Ryb. W roku 2021 i jeszcze mocniej w roku 2022 będzie miała miejsce jednoczesna obecność Jowisza i Neptuna w znaku Ryb. To nie to samo co Saturn i Neptun, ale charakter może być zbliżony, może mniej rewolucyjny i destrukcyjny, gdyż Saturn pozostanie jeszcze w swoim królestwie, w znaku Wodnika.

Czy koncepcja Nowego Ładu, tudzież powtórki z rozrywki pod postacią bardziej zielonego Planu Marshalla zaskakuje mnie? Czy będę Was straszył Agendą 2030, Demonicznymi Przywódcami i innymi fajerwerkami? Ależ skąd, przecież… ja o tym pisałem w kwietniu 2019 r. na Tarace Wojciecha Jóźwiaka! [http://www.taraka.pl/uraniczni_socjalisci_z_konstelacji_byka]. Narzędzia prognostyczne już były rozdane wcześniej, kwestią uznania jest tylko to, czy damy je w ręce ludzi, którzy uwielbiają straszyć swoich czytelników, czy też nie.


Tamże, w tekście dla Taraki, można wyjąć kilka cytatów, dla przypomnienia:

>> Obecny tranzyt Urana przez Byka wykonuje zasadniczo przestawienie i korektę świata wartości ludzkich czynności i pieniędzy. Jest to odkrywanie na nowo świata ekonomii, z dużą szansą wyrównywania go, lub co najmniej przedefiniowania, czym jest bogactwo, czym bieda i „skąd to się bierze”. Możliwe, że smoki przestaną się w tym czasie interesować dziewicami i zaczną połykać wielkich rycerzy kapitalizmu <<.

>> Jowisz i Saturn w Wodniku byłby mimo wszystko jakąś próbą wrzucenia problemów współczesności na barki obywateli. Coś w rodzaju New Dealu, ale w duchu transformującego się kapitalizmu. Co można dać w ręce obywateli? Propozycji jest wiele, jedną z nich jest uruchomienie pewnej świadomości… ekologicznej <<.

>> idea Green New Deal’u nie zostanie zamknięta i odrzucona, prędzej czy później dochodząc ponownie do głosu. Do tego nie trzeba mi natłoku informacji medialnych. Wystarczy tylko spojrzeć na horoskop, który wyraźnie wskazuje, że przez najbliższych parę lat mamy sporo czasu, żeby się tym zająć. Uran w znaku Byka „będzie pomagał”. A za kilka-kilkanaście lat pewne ekologiczne zachowania staną się na tyle nawykami, że ludzie będą zdziwieni tym tak samo jak dzisiaj zaskakiwać ich może dym na przystankach autobusowych lub sterty foliówek rozdawanych za darmo w sklepach. Ekologia wydarza się na naszych oczach! <<.


5_ ŁAD I HORROR „AGENDY 2030”. CZAR PRZEŁOMU 2025 – 2026.


Koncepcja Nowego Ładu jest kontynuacją mojej opowieść o „Zielonym Porządku” sprzed dwóch lat. Można powiedzieć, że Polska ze „swoim” horoskopem (wersja z 1989 r.) się w to wszystko idealnie „zmieściła”. Sytuacja historyczna, w której znajdujemy się obecnie, sprawiła, że pojęcie „szansy” jest współcześnie traktowane jako część „Złego Wielkiego Planu”, rzecz jasna w wydaniu „Złych Ludzi”. Zmieniona, bardziej negatywna narracja jest reakcją postpandemiczną. Strachowi, że będzie źle i będzie jeszcze gorzej ulegają zwłaszcza osoby o poglądach kryptoprawicowych, czyli… większość mieszkańców konserwatywnej wciąż względnej reszty Europy Polski. W tym ezoteryków, socjologów czy badaczy, którzy takich poglądów nawet nie ukrywają.

Analogia stosunku do reakcji wobec pandemii nasuwa się sama. „Nowy Ład” doczekał się swoich czarnych scenarzystów, którzy dostrzegają w tym przyczynek do wielkiego długu, uzależnienia państw od unijnych mechanizmów ekonomicznych i katastrofy ekonomicznej połączonej ze zniewoleniem społeczeństw. Pewien odsetek wiąże pojęcie „ładu” z apokaliptyczną Agendą 2030 (już są filmiki i informatory w stylu: „Nowy Ład jest Agendą 2030”). Efekt koronawirusa ma za zadanie wg czarnych scenarzystów upokorzyć, wytresować i przygotować „na nowe porządki”.

Gdzie tkwi geneza tych poglądów? Spróbujcie zgadnąć. Tak – w koniunkcji Saturna i Plutona w roku 2020, gdzie sporo osób zbyt dosłownie odebrało to jako potężne zagrożenie i intencjonalną próbę zniszczenia gatunku ludzkiego. Zróbcie proszę wgląd w horoskopy osób z potężnymi jednocześnie wpływami Saturna i Plutona, prawdopodobnie większość z nich będzie wykazywała wielki deficyt poczucia bezpieczeństwa i zaufania do otoczenia. Czy na takiej podbudowie da się spoglądać na jakiekolwiek programy lub rządy z nutą optymizmu? Oczywiście, że nie.

Z jednym wypada się zgodzić, stellum w Koziorożcu, koniunkcja Saturna i Plutona tamże, a następnie przejście Saturna do Wodnika (sankcje, rozliczenia, konstrukcje żywiołu powietrza, czyli strukturyzowanie technologii medialnej) są drogą do poważniejszych prób i zmian. Moim zdaniem znacznie bardziej kluczowym terminem będą 2025 i 2026 rok, gdzie nastąpi ingres (koniunkcja) Saturna i Neptuna w znak Barana, czemu towarzyszyć będą inne zjawiska, typu wejście Plutona do Wodnika i Urana do Bliźniąt. Jeśli zatem miałbym „straszyć” gawiedź jakimiś reperkusjami planetarnymi, pozostałbym przy skupieniu się na tym, co to może być w roku 2025 – 2026!!

Analogia tego czasu z latami 1917, 1953 i 1989 r. (także Wiosny Ludów!) wskazuje, że będzie to czas rewolucyjny. Saturn w połączeniu z Neptunem oznacza ułożenie fundamentów świata na nowo, przełom Ryb i Barana idzie w stronę raczej czegoś gwałtownego. Uczciwie powiedziawszy, nawet moje umiarkowanie i dystans do tych wszystkich wojen i fatalistycznych przepowiedni, w tym obszarze nakazuje zachować czujność. Przypadkowa wojna? Przypadkowy przywódca? Spełnienie snów z pogranicza teorii spiskowych i political fiction? Trudno powiedzieć, na początku lat osiemdziesiątych mało kto wierzył, że za lat dwadzieścia blok komunistycznych państw znajdzie się w NATO, a następnie w UE (wcześniej znanej jako EWG).

Lata 2025 – 2026 będą poważną próbą. Ludzka psychika jest w stanie znieść wiele, ale zapewniam, że jeśli o jakimś treningu możemy mówić, to warto potrenować odporność na wpływy zewnętrzne, na histerię mas. A ta będzie znacznie silniejsza w roku 2022 i w latach do tego 2025 – 2026 prowadzących. Nie śmiem sobie żartować ze znaku Ryb, ale często znak ten inspiruje i aktywuje szerokie masy ludzkie, powodując, że tzw. rozsądek i chłodna kalkulacja się wyłączają. Tymczasem w roku 2021 mamy krótkotrwałą wizytę Jowisza w Rybach, w roku 2022 on już tam się znajduje, w roku 2023 zaś będzie miał silny wydźwięk ingres Saturna do Ryb.

Saturn w Rybach będzie w krótkiej perspektywie szedł w stronę Neptuna, co nakazuje się przyjrzeć temu, co miało miejsca w latach 1917, 1953, 1989 lub przywołanemu 1846. Większość tych wydarzeń to triumf „masowego idealizmu” (kiedyś to była rewolucja francuska lub komunizm i jego różne transformacje) nad starymi strukturami (konserwatywem, feudalizmem czy raczkującym kapitalizmem). Jestem niemalże pewien, że epidemia strachu zacznie w ludziach rosnąć silnie od okolic 2023, aby eksplodować w czasie słynnych lat 2025 – 2026. Jak widzicie, nie przemawia przeze mnie jakaś polityka, ani ideologia. Te daty są astrologicznie uwarunkowane, mają historyczne konotacje i w jakimś sensie powinny być zbieżne z oczekiwanymi jakościami i przypadłościami planet w danych znakach.

Podsumowując: „straszyć” to trzeba umieć, ale jeszcze bardziej robić to na własną rękę, nie posiłkując się programami i wielkimi inspiratorami i aktorami z zewnątrz. Co więcej, udało się napisać to wszystko bez konieczności użycia poglądów jakiegokolwiek współczesnego polityka. O teoriach spiskowych nie wspominając.


6_ NOWY ŁAD A SPRAWY POLSKIE


W prognozie astrologicznej na rok 2021 dla Polski [-> http://astrologia-horoskop.pl/prognoza-astrologiczna-na-rok-2021/] w podrozdziale „PRZEBUDŹCIE SIĘ, CZYLI O AUTENTYCZNYM DOŚWIADCZENIU KRYZYSU” bardzo silnie akcentowałem wątek przejścia Saturna przez Wenus i Księżyc horoskopu III RP. Wyczuwałem potężne zmiany natury gospodarczo – politycznej.

Tamże cytat: „W dziedzinie gospodarki działy się jednak bardzo poważne sprawy: 16 kwietnia ruszyła Giełda Papierów Wartościowych, 16 maja NBP przyjął nowy średni kurs dolara, zaś 23 maja Sejm przyjął ustawę o związkach zawodowych. Co do początków stycznia 1992 r. – wprowadzono wówczas PIT„.

(poniżej tranzyty dla współczesnych wydarzeń)


W obecnym czasie nastąpiła synchronizacja Nowego Ładu z polskimi reformami, czego efektem jest tzw. Polski Ład, będący adaptacją post-pandemicznej reakcji ekonomicznej Europy, przeniesionej na grunt polski.

I znowu – w zależności od tego, jaką wizję i jaką konstrukcję polityczną będzie reprezentował dany astrolog, możemy na to zdarzenie spoglądać z wielu perspektyw. Narracja prorządowa powie o wielkim sukcesie i wyrównywaniu szans. Narracja antyrządowa przyjmie konstrukt fatalistyczny, w którym dowiemy się o dociskaniu reżymu, kolejnej z wielu klęsk Kaczyńskiego, lub końca lepszego świata, jaki znaliśmy. Gdyby jednak stanąć pomiędzy tymi oczekiwaniami lub pomstowaniami politycznymi, możemy zwyczajnie ujrzeć koniec zamknięcia cyklu Saturna, który jest zwieńczeniem i zakończeniem początkowego etapu transformacji. Trzydziestoletnia polityka „zaciskania pasa” uległa rozprężeniu i na jej miejscu pojawia się filozofia zabezpieczeń socjalnych. Tylko tyle i aż tyle.

Wierzycie jednak w to, że histeryczne werble chociaż na chwilę są w stanie przestać bić wojenne rytmy? Pocieszam się tym, że w przyszłości wojny polsko – polskie standardowo będą dowodem na śmieszność i małostkowość komentatorów politycznych.

*


Gdyby iść z zapytaniem, dokąd to wszystko zmierza, możemy odgadnąć, że do finalnej realizacji zjawiska, które jest jakąś analogią do wspomnianych roczników 1846-1848, 1917, 1953, 1989. Zamiast ciskać gromami zniszczenia czy nadziei, warto iść na randkę z Nauczycielką Historią. Ona uruchomi wyobraźnię i da perspektywy na lata 2025 – 2026.

Co do samego horoskopu Jarosława Kaczyńskiego, jak już przy nim jesteśmy, „efekt Urana”, tj. przejścia przez ASC jego hipotetycznego horoskopu, zamiast obietnicy jego ostatecznego zniszczenia lub przykręcania reżymowej śruby, dał raczej efekt… większego wyboru. Oto okazuje się, że dotychczasowi koalicjanci (tj. w osobach Gowina, Ziobry i ich partii) znacząco poluzowali swoje zobowiązania wobec paktu tzw. Zjednoczonej Prawicy. Zamiast tego pojawiają się krótkotrwałe alianse z Lewicą, ruchem Hołowni, PSL, w zależności od potrzeby chwili i nastawienia. Rozprężenie w wielkim obozie PiS sygnalizowałem już kilka lat temu, sugerując, że dokona się ono po wygranych wyborach sejmowych i prezydenckich. Każda taka analiza kosztuje sporo czasu, gdybym jednak miał mówić o dalszym przebiegu historii, stawiałbym na to, co pisałem w roku 2017, że pozycja Mateusza Morawieckiego będzie stale ulegała wzmocnieniu i nie skończy on podobnie jak jego poprzedniczka, Beata Szydło. Już sama długość kadencji na stanowisku premiera świadczy o tym, że prognoza miała rację bytu.


Jednego jestem pewien. Upada mit i religia omnipotentnego „kaczyńskizmu”. To była fałszywa narracja, tak jak latami tkwiliśmy w złych paradygmatach wpływu Jana Pawła II na kościół, czy wielkim znaczeniu strategicznym Polski na tle Europy. W różnych mediach pojawia się sugestia, że Jarosław Kaczyński utracił wpływy i kontrolę nad tym, co dzieje się w partii i wokół niej.

(„Prezes Prawa i Sprawiedliwości stracił kontrolę nad Zjednoczoną Prawicą. Myśli więc o tym, w którą stronę wywrócić stolik, by szybko ją odzyskać” – rp.pl),

(„Jarosław Kaczyński jest nagi, jak nigdy dotąd. Pytanie, kto w jego partii to widzi. A jest to pytanie fundamentalne dla bezpieczeństwa idei państwa i wspólnoty, którą niszczy, jak żaden polityk po 1989 roku” – ngo.pl).


Jeśli możemy zatem mówić o jakimkolwiek teoretycznym wpływie przejścia Urana przez ASC, wydarza się coś klasycznego w astrologii, czyli próba nowych otwarć i zmiana wizerunku. Ewentualnych upadków lub destrukcji obecnego obozu władzy szukałbym w innych horoskopach, które wiele propozycji podawałem w poprzednich postach.


7_ BITCOIN I MARZENIA ŚCIĘTEJ GŁOWY O WOLNOŚCI EKONOMICZNEJ


Bitcoin (BTC) pofrunął przynosząc zyski w sposób nieprawdopodobny od mniej więcej połowy grudnia 2020 r. (15 grudnia – wartość 71 tysięcy) do połowy kwietnia 2021 r. (13 kwietnia – wartość prawie 243 tysiące). Byłbym zatem nieuczciwy i szukałbym sensacji medialnych, gdybym powiedział, że dużo straciły osoby, które zainwestowały w tą walutę cyfrową w roku 2021 r. Każde zjawisko wymaga wielowymiarowej perspektywy.

Natomiast od 13 kwietnia notowany jest olbrzymi zjazd wartości, gdzie ostatnie minimum (w momencie pisania tekstu) jest notowane w dniu 23 maja, gdzie wartość kryptowaluty osiągnęła 128 tysięcy. Nie trzeba być wybitnym analitykiem lub ekonomistą, by zauważyć, że przez pięć miesięcy wartość Bitcoina wzrosła 3 i pół raza, by w ciągu miesiąca spaść prawie o połowę. Nie pretenduję do roli omnibusa ekonomicznego, lecz te niezwykłe sinusoidy wartości, hossy i bessy dopatruję się w trzech wartościach: konfliktów znaków Wodnika (powietrze, tzw. wolność), Byka (ziemskość, dobro materialne) i zderzeniach rezydujących w nich Saturna (w Wodniku) i Urana (Byku). Jest to piękna metafora świata, w którym coś ulotnego, cyfrowego, próbuje się zainstalować i zaimplementować w rzeczywistości (a taka jest właśnie rola Saturna w Wodniku), jednocześnie próbując wywrócić bieżącą ekonomię (świat Byka próbuje rewolucjonizować Uran).

Marsz kursu Bitcoina w górę, który symbolicznie ustawiam na grudzień 2020 r. ma miejsce, gdy Saturn i Jowisz już są w ogródku i już witają się z gąską, tj. wchodzą niebawem, za kilka – kilkanaście dni do znaku Wodnika. Później miesiącami wzrost idzie dość gładko, nie przeszkodzi temu nawet ścisła kwadratura Saturna i Urana w połowie lutego, chociaż możemy zauważyć kilku – kilkunastodniową korektę i krótki kurs w dół na ostatnich dniach tego miesiąca. Coś się zaczyna psuć od połowy kwietnia, a czarne dni ze znacznym spadkiem wartości to 11 i 12 maja.

horoskop BTC, zaproponowany na Astrodatabank, 3 STYCZNIA 2009, Londyn 18:15


Poleciłbym przyjrzeć się analizie zamieszczonej na astro.com [https://www.astro.com/astrology/iam_article180117_e.htm], która zaproponowała także horoskop cyfrowej waluty. W szczególności urzeka fragment, który zamieszczam poniżej (uwaga: luźne tłumaczenie z internetowego translatora):


Siódmy dom i jego władca oznaczają kupujących, Wodnik na skraju siódmego domu wskazuje na inwestorów poszukujących niezależności i wolności. Nie chcą być zobligowani zasadami systemu bankowego. To cyfrowi nabywcy nowej ery. Neptun w siódmym miejscu i blisko wierzchołka ósemki oznacza anonimowych kupujących i ukryte pieniądze.
(..) Ponieważ Wenus kojarzy się z pieniędzmi, Wenus przy 0° Ryb odpowiada nowej energii, staje się w pewien sposób wyróżniająca się jako ekstremalna i wyjątkowa, łamie zasady, nie ma ograniczeń, wprowadza innowacje
„.


Podejrzewam, że znaczącą wartością poznawczą może mieć tutaj przechodzenie Jowisza przez znaki. Skoro wejście pod próg znaku Wodnika w okolicach grudnia 2020 r. zwiastowało olbrzymią hossę, a bycie na przednówku Ryb, tuż przy Wenus, falę brutalnej bessy, czyżbyśmy mieli oczekiwać gwałtownych zwrotów akcji przy ponownym powrocie Jowisza do znaku Wodnika i ponownym ingresie w Ryby, co będzie miało miejsce pod koniec lipca i pod koniec grudnia 2021 r. ? Co ciekawe, spektakularne wzrosty miały miejsce od października 2017 r. (np. 6 października – około 16 tysięcy) do połowy grudnia (np. 15 grudnia – około 70 tysięcy). Namacalną sprawą jest ingres Jowisza w znak Skorpiona w połowie października 2017 r. i jednoczesny stosunek (trygon) pomiędzy Uranem w Baranie / Saturnem w Strzelcu. Mamy więc włączone analogie Saturn – Uran i Jowisz – Wenus. Kto jednak zainwestował w grudniu 2017 r. musiał z hukiem znosić bóle hazardzisty, ponieważ ledwie półtora miesiąca później, w lutym, kryptowaluta spadła z 70 tysięcy do około 30. Co ciekawe, moment spadania to ponownie Saturn będący na granicy własnej krainy (wchodzący do Koziorożca).

Jak się skończy ta cała hazardowa historia? Raczej słabo, zważywszy na to, że moją uwagę przykuwa reakcja „szefa wszystkich szefów”, czyli Saturna sterującego całą masą planet rezydujących w Koziorożcu i Wodniku. Wartość Bitcoina zaczęła rosnąć w połowie 2011 roku, kiedy Neptun (będący iluzją wzbogacenia) przechodził przez „ofensywną” Wenus w znaku Ryb. Obecny tranzyt Neptuna w opozycji do Saturna BTC sprawia, że oprócz bitwy na niebie (pod tytułem: Saturn w Wodniku vs. Uran w Byku) toczy się inna historyczna batalia. Iluzja i marzenia zderzają się z namacalnością i strukturami.

Kto ma szansę na zwycięstwo? Raczej nie Bitcoin, w szczególności płotki w niego wierzące. Słabość „astrologiczna” tej waluty polega na zbyt silnym akcentowaniu znaków i domów zmiennych. Akcentowanie domu szóstego mówi o traktowaniu tego sposobu zarobkowania w sposób techniczny i „kryzysowy”. Pozycja Saturna w znaku zmiennym, a także Wenus, podpowiadają, że nie można tutaj mówić o spokoju i zaufaniu, co jest niezbędną perspektywą dla rynków walutowych. Jedynej szansy można upatrywać poprzez tranzyt Saturna przez Wenus, lecz tego typu zdarzenie traktowałbym jako pozbawienie dotychczasowej „duszy” kryptowaluty, gdyż idea ewentualnej regulacji może zanegować iluzję o wspólnej wymianie dóbr pod osłoną ósmodomowej, wodnej, a przez to „bezpiecznej” Wenus. Marzec, listopad, grudzień 2023 r. mogą się okazać ostatecznymi weryfikatorami losów waluty, chociaż brak zaufania w struktury ma już miejsce teraz, na „zwyczajnym” tranzycie Neptuna do Saturna radixu BTC.

* * *


JESZCZE KILKA KWESTII, NA KTÓRE WARTO ZWRÓCIĆ UWAGĘ:


8. Motyw greenwashingu i coraz większego nacisku na ekologię.


McDonalds produkujący Veggie Burger to klasyczny model marketingu na zasadzie: „Nie możesz pokonać swojego wroga? Zaprzyjaźnij się z jego ideami i przejmij jego rynek.
W tekście o greenwashingu [-> TUTAJ: http://www.taraka.pl/o_idei_greenwashingu_i_pieniazkach], puściłem taki oto żart:


za kilka lat dowiemy się, jak to Kuba Wojewódzki przyrządza kotleciki sojowe w ramach kuchni ukraińskiej, Esmeralda Godlewska z siostrą ganiają po lasach robić fotki słodkim dzikom i sarenkom, a Krzysztof Bosak jeździ elektrycznym samochodem po mieście. Wypatrujcie informacji w których wnuczka Leszka Millera prowadzi schronisko dla zwierząt, Roman Giertych uruchamia wielką sortownię plastikowych śmieci, a Tomasz Terlikowski otwiera ośrodek terapeutyczny dla kur, które dają za mało jajek„.


Oczywiście postrzegam to jako nowoczesną zmianę mentalno – gospodarczą, na które równolegle składają się: Uran w Byku (świadomość ograniczania i potrzeba zmian potencjałów wyeksplotowanej ziemi) + Neptun w Rybach (podniesienie poziomu wrażliwości) + wejście w 400 letni czas żywiołu powietrza (koniunkcje Jowisz-Saturn następujące w znakach powietrznych od 1981 r.).


9. Upadek starych szkół ekonomicznych. Nadchodzący kryzys skomercjalizowanego świata sportu. Nadchodzący kryzys pojęcia wielkopowierzchniowych sklepów. Upadek epoki wielkich sprzedażowych nauczycieli. Dalszy kryzys religijności.


Skąd te „marzycielskie”, lewicujące postulaty? Ścieżka rozumowania nie jest wcale fałszywa. W roku 1961 mieliśmy do czynienia z przedostatnią, kilkuset letnią koniunkcją Jowisza i Saturna w żywiole ziemi. W przeciwieństwie do 2001 roku, wydarzenie miało miejsce w znaku kardynalnego (czyli „działaj”) Koziorożca, a nie Byka (czyli: „utrzymuj”). Parę miesięcy po tej koniunkcji miała miejsce porządna eksploracja, czyli początek podboju kosmosu przez Jurija Gagarina.

Lata sześćdziesiąte, siedemdziesiąte były triumfem postępu technologicznego i poprawy warunków życia krajów należących do tzw. państw rozwiniętych lub chociaż rozwijających się. Rosły aspiracje materialne, telewizor czy samochód stały się wyznacznikiem nie tyle bogactwa, co „normalnego” życia. Koniunkcja Saturna i Jowisza w Wadze podniosła poprzeczkę w latach osiemdziesiątych, informatyzując i robotyzując większość przestrzeni cywilizacyjnej.

Na początku lat 70-tych pojawiła się masa kryzysów w świecie „materii”, np. kryzys produkcja ropy naftowej (czyżby wyjście Neptuna + tymczasowe wsparcie Jowisza, ze znaku Skorpiona do znaku Strzelca?), kryzys walutowy (uwolnienie kursu złota względem dolara, 15 sierpnia 1971 r., widoczna opozycja Saturn – Neptun), wojna Jom Kippur i potężne spadki na giełdach 1973/74. Jowisz stał wówczas w znakach Saturna (Koziorożcu, Wodniku), podobnie jak miało to miejsce w czasie, a jakże, pandemii sars – covid 19. Słaby Jowisz to także kryzys finansowy w roku 1929 (w Bliźniętach), wybuch II wojny światowej (retrogradacja na początkach Barana) czy triumf Chomeiniego (retrogradacja na początkach Lwa).

Silny nacisk planet w znaku Ryb, który będzie miał miejsce w latach 2022 – 2026… „obrzydzi” ten znak, tak samo jak lata 2020 – 2021 (śmiało je można nazwać kowidiańskimi) wzmacniają nastroje anty-koziorożcowe i anty-saturniczne („pieprzyć system„, „precz z władzą„, „przebudźcie się!!„).

Akcja wzmacnia reakcję, tak samo jak podpisanie traktatu lizbońskiego (reforma UE) w roku 2009 na koniunkcji Jowisza z Plutonem spowodowała wykiełkowanie licznych podmiotów antyunijnych (stąd fenomen partii brexit i ruchów „wolnościowych” pokroju Le Pen czy Korwina – Mikkego), tak samo przesycenie akcentów rybio-baranich (marzec 2023) czy wodniko-rybich zachowań (marzec 2024) może powodować pewną alergię, a nawet strach.

„Stary” model świata zostanie radykalnie przeformułowany i utoruje drogę do finalizacji, która będzie miała miejsce od 30 marca 2025 r. (ingres Neptuna do Barana) i stale będzie się umacniała (Uran do znaku Bliźniąt, Saturn do znaku Barana, koniunkcja Saturna i Neptuna w znaku Barana). Analogiczna sytuacja, gdy Uran rezydował w Byku („większa życiowa przestrzeń”), a Saturn przebywał w Rybach, miejsce miała w latach 1935 – 1938, gdzie ostatnim tchnieniem była tzw. „kryształowa noc”. Pomyśleć, że jeszcze w maju 1935 r. Hitler w Polsce był traktowany jeszcze zupełnie inaczej, niż cztery lata później, a nikt nie podejrzewał nadchodzącej zagłady, przynajmniej nie na taką skalę.

Neptun w Rybach i pochód przez znak Ryb nie oznacza „nowej zagłady”, raczej optowałbym za tym, że „stary świat” ze swoimi ziemskimi, materialnymi wartościami (400-letni okres spotkań Jowisza i Saturna w znakach żywiołu ziemi) zostanie nadpisany nowymi paradygmatami i nowymi stylami. Zmiana paradygmatu z „ziemskiego” na „powietrzny” przy jednoczesnej weryfikacji światów systemowego Koziorożca (lata 2019-2020), egocentrycznego Wodnika (końcówka 2020) i masowych Ryb (w szczególności od 2021) zastąpi styl umocowany w latach osiemdziesiątych, gdzie od momentu wejścia Jowisza i Neptuna, który nastąpił TEGO SAMEGO DNIA, tj. 19 stycznia 1984 r., nastąpił triumfalny pochód ery, którą moglibyśmy śmiało nazwać epoką turbokapitalizmu (czytaj: monetyzowania i materializowania oraz efektywności każdej sfery rzeczywistości, jaką się tylko da).

Komfort i postulaty żywiołu powietrza z kilkuletnim podokresem Wodnika – Ryb idzie w stronę jeszcze większego harmonizowania sfery życia w stronę takich wartości jak przywilej wolności (powietrze!, częściowo ogień, słabiej woda, najsłabiej ziemia), przywilej wolnego czasu, większa przestrzeń, więcej alienacji (samotność z wyboru, a nie emigracja wewnętrzna). Osłabną wpływy miejsc, w których komercjalizacja wyznaczała trendy (czytaj: tworzenie rynku potrzeb, kumulowanie energii w miejscach, gdzie znajduje się pieniądz, a nie szeroko pojmowany interes społeczny czy tzw. „dobro”). Dodam, że impulsem do tych zmian jest także czysty pragmatyzm technologiczny, czyli świadomość tego, że wiele podmiotów (np. przestrzeni biurowych) jest w dzisiejszych czasach nieergonomicznych. Kwestią poważnego zapytania jest ewentualnie kwestia, czy nadchodząca mini-epoka Ryb (lata 2022-2025) jeszcze będzie próbować reaminować te stare komercyjne „trupy” poprzez nasilenie potrzeby kontaktu, czy stworzy już zupełnie inny model potrzeb ludzkich.


10. O niedostosowaniu, archaizmie i refleksie szachisty u profetów. Wielki Reset i Agenda 2030.


Jak długo znamy ludzkość, powinniśmy być przyzwyczajeni, że pewne jej uwarunkowania, zachowania stadne lub podatność na manipulacje nie podlegają wyłącznie prawom astrologii (czy szeroko rozumianych nauk społecznych). Dlatego też formułowanie pewnych prawideł w stylu: „ludzkość się przebudzi z tytułu wejścia Plutona do znaku Wodnika”, „modny stanie się sport gdy Neptun wejdzie do Barana”, czy „jak Uran wejdzie do Bliźniąt, będziemy mieli chipy do lepszej transmisji danych” jest zabawna, ale tak naprawdę nic nie znacząca i pogrążająca ambitniejszą stronę astrologii w stronę sieczki i zabawności.

Warto zwrócić uwagę, że ludzkość z zasady w większości myśli w sposób archaiczny, a inżynierowie dusz (zwani często specjalistami od socjologii, marketingu politycznego czy psychologii społecznej) wykorzystują tą wiedzę do „niecnych” celów (sprzedażowych, politycznych, militarnych, reklamowych, strategicznych, itd.). Wydaje się, że częściej niż rzadziej owi spece od narzędzi są o krok, czasami dwa dalej od przewidzenia, co ludzie będą myśleli, czego będą chcieli i co będą wybierali za 10 – 20 lub więcej lat. To nie nadążanie za przyszłością widać w szczególności w krajach nie-pionierskich, do których niestety przynależy Polska, razem ze swoją archaiczną kulturą myślenia. Przykłady? Nieprawdopodobnie liczne. Podczas gdy większość Europy rozwiązała problemy ze świeckością państwa lub poluzowała restrykcje prawne związane z aborcją, my boimy się rozmawiać o wiszących krzyżach w instytucjach państwowych czy współuczestnictwu księży w uroczystościach politycznych. Podczas gdy większość Europy idzie w stronę uwolnienia przestrzeni miejskiej i zazielenienia niej, my tniemy w miastach (bez względu na przynależność partyjną) okazałe zieleńce i uprawiamy kult samochodu. Podczas gdy Europa próbuje na nowo przeformułować nadchodzące kryzysy (np. globalne ocieplenie czy problem demograficzny), my raczkujemy w kwestiach gorących debat, gdzie często denialiści klimatyczni, miłośnicy samochodów i wielkich galerii handlowych mają przewagę w dyskursie. Powszechną jest niewiedza, że sporo reform lub problemów podejmowanych w Polsce jest „nękaniem”, „niszczeniem wolności”, „ekstrawagancją” czy „lewacką ideologią”, gdy tymczasem większość kwestii jest zagranicą przerobionych (np. podatek katastralny).

Jesteśmy dość daleko w tyle. Zacofanie. Archaizmy. Stare modele psychologiczne. Co dogonimy, musimy nadrabiać. Czy „polska szkoła ezoteryki” w szczególny sposób wyróżnia się na tle innych dyscyplin? Podejrzewam, że raczej nie. W szczególności razi archaicznym sposobem czytania polskiej rzeczywistości, tak jak widzi ją klasa polityczna, powłócząca jak ten ogon za innymi państwami.

Dygresja pierwsza: „U nas niestety tylko 37 proc. badań przeprowadza sektor prywatny (średnia unijna to 63 proc.!). Nic dziwnego, że produkty zaawansowanych technologii stanowią tylko niecałe 6 proc. ogółu (średnia w UE to prawie trzy razy tyle)” [https://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/469882,polska-w-raporcie-eurostat-dla-komisji-europejskiej-gospodarka-innowacje-infrastruktura.html].


Dygresja druga: „Zacofanie” w sensie kultury pracy, rynku pracy i kultury organizacji. Powiem wprost: tutaj wręcz leżymy. W porównaniu do „Zachodu”, mamy wyjątkowo niski stopień zaufania społecznego, niski stopień kultury pracy i organizacji. O tym jak wygląda rynek pracy nie chcę nawet zaczynać. Tutaj kapitał narodowy (przysłowiowy pan Heniek z Płocka) zatrudniając w swojej małej firmie Polaka nieraz nie zachowuje się wcale lepiej ani nie płaci mu lepiej (czasem nawet gorzej) niż kapitał zagraniczny. Utrzymywany jest w Polsce ciągle folwarczny model zarządzania przedsiębiorstwem, co należy uznać za zjawisko zdecydowanie negatywnie odbijające się na efektywności pracy„. [https://www.szturm.com.pl/index.php/miesiecznik/item/371-czy-polska-jest-krajem-zacofanym].


Dygresja trzecia: „– Jeśli prześpimy obecną rewolucję technologiczną, to utkniemy w starej tradycyjnej bankowości. Dla technologii blockchain staniemy się tzw. czarną dziurą. Ale największą szkodą dla nas będzie zmarnowany potencjał intelektualny, wytworzony tutaj w ostatnich kilku latach przez rodzimych programistów i przedsiębiorców. Będą oni rozwijali się w różnych innych krajach i budowali zagranicą swoje fortuny – alarmuje prof. Piech„.


Jesteśmy zacofani i nie wykorzystujemy wielu szans, zamiast tego staramy się doraźnie leczyć nasze kompleksy narodowe (medalami, Noblami z literatury, pojedynczymi geniuszami pokroju Wolszczana, którego … pewnie wiele osób w ogóle nawet nie kojarzy). Poszukiwanie bohaterów zamiast surowej oceny rzeczywistości to archaiczny, ogniskowo – romantyczny styl narracji, bardziej weselny, aniżeli analityczny. Przypomina to nieco stare ezoteryczne opowiastki, gdy astrologowie i spółka rozpatrywali wielkość horoskopów Jana Pawła II i Lecha Wałęsy, zajmując się analizą ich niezwykłego „geniuszu”, zamiast spoglądać na świat pod kątem geopolityki i wielkich przemian, a nie pojedynczych bohaterów, którzy nie mieliby żadnych szans, gdyby nie tzw. „Większy Kontekst”.

Współcześnie stosunkowo rzadko mówi się o zagrożeniach kapitalizmu inwestorskiego (korporacyjnego) i reformach związanych z przejściem w tzw. kapitalizm interesariuszy (zjawisko inkluzywności). W tym zakresie mówimy o transformacji do idei zielonego ładu, globalizacji i harmonizacji światowych systemów podatkowych i – jak pokazała pandemia – ujednoliconych systemów bezpieczeństwa. A ponieważ rzadko się takie tematy omawia (bo znacznie ciekawsze są stosunki między księciem Harry, a jego babcią lub polityczne harce na poziomie trzeciej ligi), toteż brak wiedzy i brak dyskusji na temat przemian powoduje zaufanie względem proroków i wizjonerów, którzy niekoniecznie polemizują, ale od razu przygotowują gotowy przepis na polityczną grozę. Tą jest idea Wielkiego Resetu (taki młodszy brat New World Order).


Dygresja czwarta: Wizję świata po Wielkim Resecie podobno znaleźć można w tekstach i analizach duńskiej polityk Idy Auken, która jest jedną z liderek Światowego Forum Ekonomicznego. Wedle jej wizji w 2030 roku niemal 100% energii pochodzi ze źródeł odnawialnych, więc transport publiczny jest bezpłatny. Idąc dalej, niewielu ludzi ma auta, więc emisja CO2 jest znacznie niższa, niż obecnie. Ludzie generalnie mają mało własności, bo żyją w wielkiej wspólnocie sharingowej, pożyczając rzeczy kiedy te są potrzebne. Nie muszą też przemieszczać się, gdyż wykonują przeważnie pracę zdalną. Generalnie po Wielkim Resecie ma być mniej wolności i własności, a więcej „szczęścia”, cenzury, nakazów i zakazów – wskazują zwolennicy tej teorii spiskowej [https://strefainwestorow.pl/artykuly/analizy/20201201/wielki-reset-inwestorzy-ostrzegaja].


Widzieli czytelnicy ciekawe dyskusje na ten temat? Ja nie miałem tyle szczęścia, za to spotkałem bardzo dużo gotowców z podanymi na tacy rozwiązaniami. Włącznie z opiniami, że Wielki Reset będzie „bezbożną rewolucją, organizowaną przez masonów”. Tak mniej więcej wygląda dyskurs specjalistów od duchowości, polityki i ezoteryki. Prawdopodobnie tak zapowiadają się następne lata, włącznie ze słynną Agendą 2030. Dużo by o tym pisać, ale to strata czasu i niekończący się strumień kontekstu.

Albo… dobra! Proszę się częstować zdjęciem z sieci i specyficzną listą osobliwości. Tym świat będzie straszony w najbliższych latach. Złośliwie chciałbym uprzedzić, że większość tych „odkryć” ma kilkudziesięcio-, a nawet kilkusetletnią historię.


11. Postęp technologiczny jako stały model zagrożenia. Opóźnienie informacyjne karmicielem teorii spiskowych.


W jakimś sensie być może z jednym się zgodzę, że archetyp Byka (zapewne błędny), przyporządkowany Polsce ma o tyle sens, że w zestawieniu z często pojawiającym się ostatnio lunarnym Wodnikiem w wielu horoskopach, np. II czy III RP, daje silny upór i trzymanie się na jednej upatrzonej pozycji, gdzie świat zewnętrzny zdaje się być niewidzialny. Wolność Wodnika działa w dwóch kierunkach – charakter afirmujący daje kogoś, co robi coś po swojemu, jest niezależny i potrafi czasem zaskoczyć, jeśli chodzi o stworzenie czegoś nowatorskiego. Jednocześnie Cień Wodnika daje sposobność do wymyślania tzw. „drzwi do lasu”, wskazując na kompletne oderwanie od rzeczywistości, obronę swoich przekonań i – ponownie pojawi się to słowo – egocentryzm.

Wydaje się, że ciągła gonitwa i brak czasu uniemożliwia i osłabia współczesnym „prognostom” kontakt z czymś, co jest w Europie, Chinach, USA i innych krajach „pierwszej prędkości technologicznej” czymś normalnym. Nie widzą zatem, że w wyśmiewanych Chinach pociągi potrafią pędzić z prędkością ponad 600 km/h, podczas gdy Polska jest w tej kwestii zaściankiem technologicznym. Nie widzą, że w kwestiach dywersyfikacji energetycznej (atom, woda, gaz, panele solarne, itd.) jesteśmy trzecim światem. Podobne zacofanie jest dominujące także jeśli chodzi o takie sprawy jak np. status równości płci, problem płac, problem nierówności, modele ekonomiczne, wątek edukacji, innowacje przemysłowe, patenty, o ekologii nie wspominając. Zamiast tych tematów i głębi stosunków społecznych lepiej jest zajmować się Kaczyńskim, Tuskiem lub sukienką Magdy Ogórek, co jest śmieszne, gdyby nie było tragiczno-archaiczne.

Być może ze względu na tą całą archaiczność fala wielkiego strachu i podatność na lęki związane z nowoczesnymi technologiami jest znacznie bardziej wymowna w Polsce, niż w państwach „pierwszej prędkości technologicznej”. Podczas gdy wiele miejsc zajmuje się zakazem palenia, u nas pojawiają się wielkie spazmy i krzyki, że „zagrożona jest wolność”. Gdy pojawiały się u nas sklepy z żywnością wegetariańską, miały miejsce złośliwe uśmieszki, że to „moda”. Gdy wprowadzono nowe żarówki, była wielka burza o ich toksyczność i wielką szkodliwość względem żarowych odpowiedników. Podobne histeryczne reakcje towarzyszyły i towarzyszą zjawisku sieci 5g, transakcji bezgotówkowych, inwigilującym kamerom w komputerach, wszystkiemu co związane z GMO, „zabranianiem ziołolecznictwa”.

Przebywanie w drugiej lidze technologicznej, obyczajowej i politycznej w jakiś sposób ośmiesza zarówno tzw. elity jak i społeczeństwo, które łaskawie nie dysponuje i nie chce nawet korzystać z nowoczesnych form przekazu, wiadomości, badań czy pomysłów, zarówno z Zachodu jak i nowocześniejszego Wschodu. A jeśli społeczeństwu brakuje wiedzy i merytorycznych argumentów, to i podatność na stare, sprawdzone „babcine przepisy” jest znacznie wyższa. Skutkiem tego jesteśmy jednym z najbardziej zapracowanych narodów na świecie, dysponującym bardzo niskim jak na Europę poziomem zaufania. W rankingu najlepszych uczelni świata zajmujemy bardzo odległe miejsca, najwyższe pozycje oscylujące w okolicach czwartej setki to powód by się zaczerwienić ostro ze wstydu.

Niski poziom samoświadomości i brak jakiejś szczególnej chęci poprawy (nieśmiertelne emblematy z lat Solidarności: Wałęsa, papież, Balcerowicz niczym Stonehenge polskiej racji stanu) mogą zupełnie „przez przypadek” rzucać cień archaiczności i zacofania, jeśli chodzi o stawianie prognoz, w tym politycznych. Przeciętny „prognosta” nie nadąża z przemianami świata, nie śledzi aktualnych trendów politycznych i nie zdaje sobie sprawy z tego, że to „co u nas obecnie się dzieje”, już trwa w najlepsze lub jest (sic!) zamierzchłą przeszłością w innych państwach i modelach polityczno – społecznych. Pracę związaną z wyłapywaniem nowoczesnych i zmieniających świat trendów zastępuje poszukiwaniem takich wątków lub uderzaniem w sensacyjne tony, licząc na to, że ludzie są żądni sensacji „z dnia na dzień”, ponieważ nie nadążają za tempem informacyjnym i nie mają sił systematyzować i porządkować wiedzy.

Dlatego też jesteśmy w najbliższym czasie skazani na liczne artykuły, wywiady i treści, które będą tworzyły u ludzi permanentny stan zagrożenia technologicznego, cywilizacyjnego i politycznego. Jedyną moją pociechą na przyszłość jest kolekcjonowanie setek histerycznych i lękowych opinii, które z perspektywy wielu lat zostaną opisane jako przejawy zachowań toksycznych i paraliżujących sił blokujących tzw. dobrostan psychiczny i duchowy. Będą leżały na tych samych półkach co fobie związane z przetaczaniem krwi, przeszczepami, elektryfikacją, in vitro i technologiami, które kiedyś siały popłoch, przerażenie albo i zgorszenie.

Wszelkie używanie astrologii aby „udowodnić” zniewolenie ludzkości lub „uzasadnić” pewne rodzaje błędnych informacji skażonych określoną inżynierią polityczną (by wzbudzić strach lub podważyć jakiekolwiek stabilne systemy, by zastąpić je innymi systemami) jest doskonałą okazją, żeby ośmieszać się, tak jak to ma miejsce przy okazji peanów związanych z początkami roku 2021, kiedy pojawić się miała Era Wodnika (lub jej symboliczny przedpokój), która miała rozłożyć czerwony dywan dla piewców Wolności, Miłości tudzież innego Piękna. Wydaje się, że spora część ezoteryków nie chciała (?) zauważyć, że przedwiośnie 2020 r. zderzy nas z rzeczywistością, która będzie nas egzaminowała z wielu kryzysów, z wielu złych przygotowań i negatywnego wzorca postrzegania organizacji sytuacji ekstremalnych. Wydaje się, że wiele osób gorzej doświadcza stanów potencjalnych lęków w przyszłości (typu: wizja depopulacji, wizja śmierci, wizja zniszczenia jakiejś klasy ludzi) znacznie mocniej, niż realnych uderzeń w podstawy. Poczekajmy jednak rok, dwa, trzy lata, żeby otrząsnąć się i przekonać, jak zagrożenia obecnie prezentowane były irracjonalne. Albo – były czymś błahym wobec prób i zmian bardziej gwałtownych, datowanych umownie od wczesnej wiosny 2025 r.

Jednak do tego czasu odradzałbym stanowczo używania astrologii jako otwieracza do Puszki Pandory ludzkich fobii, urojeń i wyobrażeń, tak chętnie rozwijanych przez inżynierów politycznych, a nawet spekulantów, którzy dysponują bardzo mocną wiedzą ekonomiczną. Ta wiedza znajduje świetne zastosowanie w handlu, ponieważ dobrze wiadomo, że nastroje społeczne są potężną siłą zmieniającą fundamenty popytu, sprzedaży oraz zapotrzebowania na dany produkt. Typu, nomen omen wcześniejszego rozdziału, Bitcoin.


—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —

Napisano i korektowano: 01-16/06/2021. Drobne korekty 29/06/2021.

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: TUTAJ

Spis większości artykułów do tej pory napisanych i zamieszczonych: TUTAJ

Zbiór artykułów do portalu TARAKA: TUTAJ

Wydarzenia związane z pełnią i nowiem Księżyca: TUTAJ

Baza Horoskopów Polskiego Towarzystwa Astrologicznego: TUTAJ

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystuję program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —