Astrologia w czasach koronacji wirusa.

*


PRZEŻYJMY TO JESZCZE RAZ


7 lutego 2020 r., gdy pandemia prędzej była kojarzona z jakimś Panem Demią, a Wuhan z jakimś chanem Wu, Wojciech Jóźwiak [http://www.taraka.pl/koniunkcja_saturna_plutona_nie_slabnie] napisał:

Co do naszej chaty (niby) z kraja, to jest prawdopodobne, że ulegną wykolejeniu plany deklarowane teraz z wykonaniem za dwa miesiące. Myślę o wyborach prezydenckich zadeklarowanych na 10 maja: astrologa nie zdziwiłoby, gdyby im coś przeszkodziło.


Świetny strzał, gratuluję! Kto by się spodziewał!



28 lutego 2020 r., kiedy byliśmy w przededniu poważnego zagrożenia, podbiłem bębenek, przychylając się ku tej wypowiedzi, w innym kontekście [ http://astrologia-horoskop.pl/kryzys-2020/ ]:

Jeśli zatem różnica pomiędzy liderem i wiceliderem nie zmniejszy się poniżej 10%, możemy obiektywnie orzec, że astrologia nie będzie w stanie życzeniowo zapewnić zwycięstwa kandydatowi opozycji. Chyba, że… wybory zostaną przesunięte, co w kontekście ostatnich histerii geopolitycznych połączonych z zamordyzmem pierwszego kwartału 2020 i kryzysami wewnętrznymi w PO i PiS może stać się nieoczekiwanie jedną z opcji.



Głupio samemu sobie gratulować, tym bardziej że to nie ja wyszedłem z pierwotną ideą przełożenia wyborów. Warto w kontekście sprawdzonej wróżby odnotować jeszcze dwie inne uwagi. Pierwszą z nich jest podkreślenie głębokich kryzysów i podziałów w najbardziej rywalizujących ze sobą partiach. Po pierwsze, okazało się, że PiS wcale nie jest takim politycznym monolitem (bunt Gowina), a Jarosław Kaczyński nie jest omnipotentny (co od lat zarzucam apologetom religii kaczyńskizmu). To wewnętrzne przełamanie w partii było główną przyczyną przełożenia wyborów, a nie kiwnięciem palca Kaczyńskiego. Polityczne fachury mówią o jakimś tam (strategicznym? moralnym? sam nie wiem), zwycięstwie Jarosława, ale… Gowina. Po drugie, ciężkie załamania wewnątrz PO są tajemnicą poliszynela, zaś irracjonalny „bojkot – niebojkot” wyborów przez kandydatkę tej partii, jeszcze niedawno typowaną przez niektórych do zwycięstwa w wyborach prezydenckich, zepchnął ją na trzecią, czwartą pozycję. Oczywiście można próbować to niskie poparcie tłumaczyć polityczno – matematycznymi spekulacjami (np. zjawiskiem wyborów niezgodnych z regułami konstytucyjnymi), ale gdybyśmy wszystko próbowali usprawiedliwiać, to przypomnę tylko, że Hillary Clinton w ostatnich wyborach w USA zdobyła więcej głosów niż Donald Trump. Kandydatka PO miała dokładnie te same szanse co wyprzedzający ją kandydat PSL lub podgryzający jej elektorat Szymon Hołownia. A może nawet i większe, biorąc pod uwagę słabsze zaplecze medialne jej męskich konkurentów. Nie, tak słaby rezultat obecny jest pokłosiem olbrzymiego kryzysu wewnętrznego w PO i jest dowodem na słabą strategię polityczną. Jeszcze raz – obecny kryzys partyjny zarówno w PO jak i PiS był już przeze mnie prognozowany wcześniej. Prawdopodobnie potoczyłby się w podobnym kierunku, bez względu na atmosferę zawłaszczającej całą przestrzeń zarazy. Coś i tak wisiało w powietrzu.

*


HOROSKOP PANDEMII, CZYLI O EFEKCIE ZAĆMIENIA HOROSKOPU CHIN


W jednym z astrologicznych dialogów Wojciech Suchomski (świetny astrolog!) wypowiedział bardzo ciekawą kwestię:

„Koniunkcja Saturna i Plutona jest kulminacją tego, co przez lata wypracował Pluton w tym znaku, tzn. coraz większa kontrola ze strony rządów. Wybuch epidemii spowodował, że rządy zaczęły uzurpować sobie jeszcze większe uprawnienia. Aby stwierdzić kiedy dokładnie wypada aspekt, często patrzę na heliocentryczny układ odniesienia bo nie ma tam retrogradacji. W układzie helio koniunkcja Saturna i Plutona miała miejsce 11 stycznia 2020. Tak się składa, że tego dnia zmarł pierwszy pacjent z koronawirusem – 61-letni bywalec targu w Wuhan i tę datę uważa się za datę wybuchu pandemii”.


Postanowiłem roboczo wykorzystać ten termin i stwierdziłem, że horoskop pełni, mającej miejsce 11 stycznia w Wuhan jest doskonałym modelem do rozpatrywania, jeśli chodzi o epidemię. Oto grafika:

zaćmieniowa pełnia, 11 stycznia 2020 r.


Pełnia odbywa się znaku Raka, na 20 stopniu. To jest stopień, w którym znalazł się Castor. Śmiertelny z dwojga bliźniąt (w przeciwieństwie do nieśmiertelnego Polluksa). Co ciekawe, na tej pełni Merkury był w sercu Słońca. Merkury cazimi jest potężny, czego efektem jest wzmocnienie medialno – informacyjne zdarzenia i efekt domina.

Saturnowi brakło dwóch dni do ścisłej koniunkcji z Plutonem. To bardzo ważne, bo do znaczenia pełni dochodzi drugi dodatkowy element oprócz wspomnianego cazimi. Ale, ale – przecież to zaćmieniowa pełnia! Gdy nałożymy ją na Pekin, pokrywa się DOKŁADNIE Z OSIAMI HOROSKOPU CHIN 1949. Zaćmienie Księżyca odbyło się 11 stycznia i dokładnie tego dnia pojawił się hipotetyczny pacjent zero. Dzięki jeszcze raz Wojtku!

relokacja zaćmieniowej pełni na Pekin
horoskop ChRL 1949


Gdybyśmy zatem mieli pracować na jakąkolwiek skalę z „wirusem”, to chińska propozycja zaćmienia datowanego na 11 stycznia 2020 r. jest łakomym kąskiem. Wówczas wszystko zaczyna układać się w logiczną całość. Progresywny Księżyc, symbolizujący śmiertelnego Castora, zbliżał się do surowej i groźnej koniunkcji Saturn – Pluton aż do 18 marca 2020 r., wzmacniając pętlę wielkiego zagrożenia. Epidemia została 11 marca uznana przez WHO za pandemię.

Zakładając, że pobyt progresywnego w znaku Raka jest odpowiedzialny za potężny lęk i bezpieczeństwo emocjonalne, można sądzić, że przejście w znak Lwa w okolicach 24 września zmieni przynajmniej w jakiś sposób stosunek emocjonalny polityków, ekspertów lub ludzi. Być może kwadratura Księżyca z Uranem na przełomie listopada lub grudnia przyniesie jakiś przełom, chociaż nie jestem do końca przekonany, czy jest to przełom związany ze szczepieniami, czy z jakąś nerwową reakcją (konflikty, bunty, nerwowe reakcje).

Jeszcze jedna uwaga – przejścia Jowisza przez zaćmieniową pełnię mogą robić więcej rozbuchania i zamieszania wobec tego zjawiska. Jedno z tych przejść ma miejsce 2 marca 2020 r. W okolicach tej daty choroba rozrastała się i urosła do gigantycznego problemu. Do 1 sierpnia będzie miało miejsce kolejne uściślanie się Jowisza na pełni. Trzeci i ostatni aspekt koniunkcji to 23 października. Czy te daty będą „pracować”? Popatrzmy na to, co będzie się działo w okolicach sierpniowego typu. Odpowiedź na to pytanie może być częścią odpowiedzi na okoliczności związane z datą październikową.

Oczywiście powyższe uwagi skłaniają do dalszej pracy i postępów związanych z zastanawianiem się „kiedy ten wirus nas opuści”. Nie trzymam się kurczowo propozycji z 11 stycznia 2020 r. i nie mam silnej presji, by udowadniać, czy ta data jest oparta na realnych przesłankach. Jak to bywa w tego typu sporach, zawsze zapraszam do przedstawienia alternatywnego spojrzenia na to wszystko.


*


POLITYCZNE WOJNY – A NEW HOPE?


Niech się nie martwią zwolennicy zmian, że pozostaniemy w uścisku status quo. Trzymam się tego, co napisałem kiedyś o obozie rządzącym, już w roku 2018, że gorsze rzeczy dostrzegam w roku 2020, po ewentualnie … wygranych wyborach. Tych tekstów było sporo, kto czytał, ten wie co miałem na myśli. Przedstawiam tam wielokrotnie scenariusz „im dalej w głąb, tym silniejsza wizja rozpadu PiSu”, tezę jeszcze sprzed ery zarazy (teraz przewidywanie kryzysów politycznych to nic szczególnego). Do tych spostrzeżeń dopisuję jasnowidzącego kwiatka z późniejszej prognozy astrologicznej, dotyczącej roku 2020. Brzmi on:

Ze zjawisk dotyczących roku 2020 zwracam uwagę na zaćmienie na natalnym Saturnie III RP i osi IC – MC z dnia 5 lipca 2020 r. Być może Saturn w 2021 będzie „sprzątał” to, co się będzie działo w roku 2020. Na IC solariusza na dole horoskopu Polski 1989 tkwi detonator pod postacią Urana. A przecież do kolekcji ciekawych zdarzeń na niebie dopisujemy 30 czerwca 2020 r. Czy zadziała jakiś impuls? Coś gwałtownego? <<


W tych pandemicznych czasach, gdy mała iskra zapalna jest w stanie spowodować wybuch, takie zdania mogą brzmieć co najmniej prowokująco, a nawet przerażająco. Przecież ja to wszystko napisałem w „spokojnych” czasach! W zależności od przebiegu kampanii wyborczych i politycznych mobilizacji, możemy mieć do czynienia z mocną akcją i reakcją. Nowa restrykcja? Nowy obowiązek? Wezwanie do anarchii? Niewykluczone, że dużo się zadzieje wokół tej daty, 5 lipca 2020 r.

Gdy zestawimy powyższe daty i dodamy do nich moje uprzednie propozycje z wcześniejszych artykułów, mamy „astrologiczny przepis” na rok 2020. Ważnymi wiadomościami wspierającymi będą pewne daty wyborów prezydenckich w Polsce. Nie wiemy, kiedy się odbędą. Skoro nikt z najważniejszych jasnowidzów nie przewidział przełożenia wyborów, to nie żądajmy tego, że obecnie uda mu się dokładnie wytypować nowe terminy, zważywszy, że wyborcza giełda postuluje w wiele alternatywnych scenariuszy.

Tak czy owak, nowy termin wyborczy wskazuje, że wszystkie rozważania dotyczące dat 10 i 24 maja możemy wyrzucić do kosza. Podobnie z dywagacjami dotyczącymi oceny lub upadku tego rządu. Obecna sytuacja geopolityczna dopuszcza równouprawnienie między tzw. dyktatorami, autokratami i demokratami. Siła wyższa może zdjąć z tronu praktycznie każdego, o czym świadczy dziwna historia hospitalizowanego Borisa Johnsona. Upaść z najwyższego konia mogą zarówno Kaczyński, Macron, Merkel, Putin jak też Kim Dzong Un. Ten został prawie pochowany za życia, a później okazało się, że jednak żyje. Czy ktoś o tym epizodzie będzie za kilka lat pamiętał.

Zapewne nie. Ale będzie pamiętał, że obietnica kryzysu finansowego i hiperrealizmu, postulowana na rok 2020, została spełniona. Wiadomo również, że kontakt z rzeczywistością będzie bardzo bolesny. Garść cytatów z grudnia 2019 r. i stycznia 2020 r. przypomnę raz jeszcze (kto nie lubi moich powtórzeń, może śmiało przejść do następnego rodziału):

#

Otóż, w Polsce (również w innych krajach) wiele osób odzyska namacalny kontakt z coraz gorzej funkcjonującą rzeczywistością. Nagle odkryją oczywistą oczywistość, iż brakuje mechaników, elektryków, pielęgniarek, kierowców samochodowych i „zwykłych” sprzedawców. Ratunku! Rzeczywistość bardzo mocno nam się sypie!

#

Historia wskazuje, że silna obsada Koziorożca może objawiać się poprzez budowanie nowej struktury lub otwierać gorzką świadomość, że żyjemy w rzeczywistości, która jest brudna, źle funkcjonująca i wymaga zmiany. Wówczas mamy do dyspozycji przeważnie dwie możliwości: zaprojektować ją profesjonalnie i na nowo lub po ludzku popełnić dużo błędów i popsuć szansę na reformy.

#

Tamten „transformacyjny”, postkomunistyczny Koziorożec nie był taki smutny i okropnie realny, jak ten. Saturn – Uran – Neptun (wersja 1988-1991) to inna perspektywa, niż Saturn – Pluton – Jowisz obecnie. Wówczas rozwalano cegły dzielących nas murów. Obecnie sypią się mury fundamentów i domów. W szczególności tych „psychicznych”.

#

Brak fachowców. Brak pracowników. Zapaść usług publicznych i sektora prywatnego (szewcy, zegarmistrzowie, krawcowe, itp.). Problemy z instytucjami typu: kolej, poczta, szpitale, budownictwo, pomoc społeczna. To już trwa, ale tego wciąż widocznie było za mało. Możliwe, że osoby, które nie mogą na ten stan rzeczy patrzeć, zobaczą piękną katastrofę i … początek reform.

#

Zamykane i redukowane będą nierentowne interesy, co ma miejsce od jakiegoś czasu jeśli chodzi o prasę drukowaną. Wypełnione mówcami drogie eventy motywacyjne i modne warsztaty za parę tysięcy złotych będą bardziej weryfikowane pod kątem większej użyteczności. Pojęcie rozwoju zostanie coraz częściej zastępowane pojęciem przetrwania lub dawania sobie rady w kryzysowych sytuacjach, również tych psychicznych.

#


Żarty żartami, ale naprawdę widziałem dwa warsztaty coachingowe, przecenione kilkukrotnie. Pojawiają się też postulaty nonsensu spotykania się w większych grupach, skoro umiejętności można przekazać bez tych „kaw”, „przytulańców” i legendarnych „przerw”. Ascetyzm i minimalizm scenograficzny wszedł pełną gębą na salony. Gesty, krzyki i piękne prezentacje stały się różami. Merytoryczna wiedza i praktyczne umiejętności zajęły miejsce lasu. Nie czas ratować róż, gdy płoną lasy – zaryczała pandemiczna rzeczywistość. Na miłosne wyznania dotyczące „dobrej atmosfery” i „wspaniałych ludzi” na eventach i spotkaniach przyjdzie jeszcze czas. Na razie trzeba sobie radzić z szarą ekspedientką panią Dżesiką ze sklepu i czarno – białym panem Brajanem, który dostarcza pocztowe pakunki pod drzwi. Nie, chyba nie „wygrali” życia. Nie w tym wcieleniu.

No i warto dodać, że obecny czas jest rzezią prasy tradycyjnej. Masa magazynów została zamknięta lub zawieszona, zaś trend zmiany modelu biznesowego może jeszcze przyspieszyć. Najgorzej mają podmioty kompletnie nieprzygotowane na nową, cyfrową, „wodnikową” rzeczywistość. Jak jednak mandala wskazuje, żeby był Wodnik, musi go poprzedzić Koziorożec. Harówka, a nie ciągłe odkładanie na przyszłość. „Przyszłość sama się nie zrobi, a ja nie będę kozłem ofiarnym na ołtarzu Piotrusia Pana z dzbankiem pełnym idei” – zabeczał kozioł, poczym dostojnymi podskokami zniknął w dzikie przestrzenie saturnicznych skał.

*


GRANICE ZNAKÓW, A KONFLIKTY ŚWIATOWE


W swoim niedawnym tekście „2020 rok i dalsze astrologiczne prognozy” [http://astrologia-horoskop.pl/astrologiczne-prognozy-2020/] dość dobrze wcelowałem nietypowe, ale mające swoje dalsze następstwa zjawisko. Sądząc po dniu 4 kwietnia i koniunkcji Jowisza z Plutonem, powiedziałem, że boję się tego zjawiska, ponieważ może dojść do dziwnego aktu prawnego, wiążącego się z pewnymi ograniczeniami czy eksperymentami prawnymi (kilkanaście lat wcześniej na tej samej, bardzo ścisłej koniunkcji podpisano traktat lizboński, lecz wydarzyło się to w przyjaznym dla Jowisza Strzelcu). No i faktycznie, pojawił się dziwny twór okołoprawny, zwany wyborami korespondencyjnymi.

Czego boję się obecnie? Konfliktów, ostrych konfliktów światopoglądowych, które mogą zakończyć się nawet przelewem krwi. Skąd ostra teza? Wynika ona z tego, że mamy do czynienia z końcówkami – początkami znaków i krążącymi wokół nich Saturnem (najpierw w Koziorożcu, później w Wodniku, później znów w Koziorożcu i znów w Wodniku), Jowiszem (trzy stopnie do zmiany znaku na Wodnika i cofnięcie w głąb Koziorożca), Marsem (ingres do Ryb 13 maja). Do tego w tym zacnym towarzystwie gości Pluton, czyniący raz mroczne igraszki z Saturnem, raz z Jowiszem.

Gdy kiedyś spoglądałem na daty dwóch wojen światowych i różne konflikty, zaniepokoiło mnie jedno. Oto planety społeczne i transsaturniki „lubiły” zmieniać znaki. Tak też 1 września 1939 r. Saturn znajdował się w pierwszym stopniu Byka i retrogradował, zaś Pluton był na drugim stopniu Lwa. 28 lipca 1914 r., na początku pierwszej wojny światowej, Saturnowi brakowało trzech stopni do następnego znaku Raka, Pluton był w drugim stopniu Raka, zaś Neptunowi brakowało niecałych dwóch stopni by wejść do Lwa. Trzecim spektakularnym dowodem na poparcie tej tezy jest położenie Jowisza w pierwszym stopniu Raka i Plutona w pierwszym stopniu Ryb w listopadzie 1799 roku. Wówczas Napoleon I przejął dyktatorską władzę we Francji, rozpoczynając blisko 15-letni okres w dziejach Europy, pełen burz i wojen, zakończony dopiero podczas kongresu wiedeńskiego, kończącego się, nomen omen, gdy Jowisz znajdował się w pierwszym stopniu Wagi.

W obecnym stanie Jowisz i Saturn grożą zmianą statusu planetarnego, przy czym w roku 2020 tylko Saturn swojej obietnicy dotrzymuje. W grudniu 2020 obydwie planety połączą się w znaku Wodnika. Perspektywa naiwnego New Age zakładała, że obudzimy się w nowym, wspaniałym świecie. Sądząc po wielkiej masie nagromadzonych w czasie pandemii emocji, zduszonych oczekiwań i zgniecionej godności samostanowienia, mógłbym raczej dopatrywać się w tym momencie jakiegoś przesilenia czy „zemsty” lokalnych misjonarzy, którzy z dużo większą łatwością będą angażować ludzkie umysły do nowych walk o ideały.

A czy wiecie, że w tym samym stopniu, gdzie połączą się Jowisz i Saturn, znajduje się Księżyc Chińskiej Republiki Ludowej?

*


KARYKATURA WODNIKA


Gdy Saturn i Jowisz nie mogą się zdecydować, czy przyjąć zaproszenie od tego Wodnika, czy nie (w końcu będą musiały, we wspomnianym grudniu), w obliczu pandemii (upieczonej na koziorożcowatych strukturach, pod przywództwem Saturna – Plutona) wiele zjawisk „wodnikowych” urzeczywistniło się. Niestety, karykaturalnie.

1. Okazało się, że Wodnik, patron informatyki (podobno) i nowych technologii, zapędził ludzi przed komputery. Nagle nowoczesne kanały przekazu stały się czymś w rodzaju sztucznego oddychania dla wszystkich. To, co kiedyś wydawało się dodatkowym atrybutem, teraz jest niezbędnym narzędziem do funkcjonowania. Przed komputerami siedzą politycy, sesji udzielają psychologowie, lekarze, terapeuci. Lekcje online prowadzą nauczyciele. Handel w internecie kwitnie. Rzeczywistość obserwowana w filmach „Matrix”, „Surogaci”, „Avatar” czy „Ghost in the Shell” stała się nie tyle namiastką, co czymś znacznie silniej ingerującym w ludzkie życie. Memy i sentymentalne zawodzenia w stylu „kiedyś to dzieci bawiły się na podwórkach” okazały się nie tylko nieaktualne, ale z politycznego punktu widzenia niepożądane. Świat stanął do góry nogami. Osoby niedostosowane do nowych reguł gry stały się analfabetami na nowo. Tym razem cyfrowymi.


2. Wodnik, który „wszystko wie najlepiej” i „oferuje wolność” zaczadził swoimi wizjami intelektualnymi sporą część ludzkości. Nagle wiele osób uwierzyło, że amatorskie nagrania i chałupniczo skrojone metody paranaukowe, niewymagające lat doświadczeń i badań, są bardziej wartościowe, niż głosy ekspertów, rzeczoznawców lub autorytetów. Jeśli do tej pory mit o tym, że Wodnik to buntownik, nie uznający głosu i opinii innych, był jedną z astrologicznych propozycji, tak też w tych dziwnych czasach gdzie jedna teoria spiskowa goni drugą, stał się pewnikiem. Tak, dochodzimy do momentu, kiedy wszyscy mają monopol na swoją rację, swoją prawdę i swoje widzenie rzeczywistości. Tyle samo znaczenia w debacie publicznej mają profesor, jutuber i pralka Frania. Kto by pomyślał, że wolność informacyjna może być jednocześnie okazją, żeby w przestrzeń publiczną wylało się tyle absurdu, niedorzeczności i chaosu? Wolność słowa brzmi pięknie, do momentu, gdy nie pojawi się konflikt interesów. Co będzie, gdy zwolennik i przeciwnik szczepień staną oko w oko i uczynią sobie krzywdę? Co będzie, gdy jakiś przeciwnik masztów 5g uszkodzi fizycznie innego człowieka? Co będzie, gdy ktoś nie pojedzie do szpitala, bo będzie mu towarzyszyła jakaś paranoja, że tamtejsi lekarze będą chcieli pozbawić życia bliską mu osobę? Tak, to są cienie wolności i niebezpieczeństwa, gdy każdy chce mieć patent na ideę, na rację, na prawdę.

3. Wodnik również może być technologicznym przyspieszaczem, co było już widoczne po sylwestrowej koniunkcji Jowisza i Saturna roku 1980 w znaku powietrznej Wagi. Ledwo kilka tygodni – miesięcy od tego przełomowego wydarzenia wystarczyło, żeby stworzyć pierwszy komputer osobisty i podwaliny pod współczesny internet. Historyczna koniunkcja na przełomie 1980 i 1981, pierwsza w żywiole powietrza od 1405 (też w Wodniku, 23 stopień), zrobiła pierwszy potężny krok, stąd też oczekiwania wobec następnej są tak olbrzymie. Prawdopodobnie część osób, nie akceptujących pewnych ograniczeń wolności związanych z nowoczesnymi technologiami, będzie czyniło wielkie, romantyczne bunty i spektakle, związane z protestowaniem przeciwko masowej inwigilacji. Super, zapewne nie używają oni telefonów komórkowych, nie meldują się na serwisach społecznościowych, unikają sklepowych kamer, bezprzewodowego internetu i nie mają kart do bankomatu, żyjąc na odludziu. Ale nawet oni będą zmuszeni do pogodzenia się z nową rzeczywistością, ponieważ postęp technologiczny dziwnie idzie w parze z coraz mniejszą zdolnością do zacierania śladów swojego istnienia w świecie. Strach przed nowoczesnością jest zawsze w jakimś sensie zasadny, lecz jednocześnie irracjonalny, ponieważ prędzej czy później idea postępu pokonuje strażnika poprzedniego systemu. Tęsknota za starymi, dobrymi czasami, to wieczny wzorzec poszukiwania utopijnej niezmienności. Każdy człowiek boi się zmienności, każdy, oprócz tych, którzy w zmianie widzą lepszą przyszłość i nadzieję na lepsze jutro.

4. Swoją drogą, osoby tworzące wielkie „narracje wodnikowe”, czyli operujące wizjami wspólnot, solidarności, miłości i wysokiego oświecenia, jakoś niespecjalnie kwapią się do działania, jeśli przestają znajdować się w centrum określonego ruchu. Zauważyliście to? Powszechnym błędem jest naiwna wiara, że Wodniki są bardziej przyjazne czy empatyczne niż poprzedni znak – Ryby. W całym tym idealizowaniu tego znaku wkradł się czysto polityczny błąd. Głosiciele tego poglądu naiwnie zakładają, że pogląd o tym, iż indywidualizm jest najwyższą wartością przybliży ludzkość do tworzenia bardziej ludzkich i bardziej dobrodusznych społeczeństw. Otóż nie, obecny kryzys na wielu płaszczyznach (zdrowotnej, ekonomicznej, psychicznej, wspólnotowej) wykaże zdecydowanie dziury i deficyty odnośnie indywidualistycznego kultu. Wystarczy tylko spojrzeć na marketingowych zalotników sprzed ekranów komputerów, którzy bardzo będą nas potrzebować, żeby szedł im biznes.

trochę więcej o Wodniku możesz poczytać jeszcze -> TUTAJ [http://www.taraka.pl/epoka_wodnika_narcyzm]

*


DARMOWA POMOC ASTROLOGICZNA W CZASACH KORONAWIRUSA.


Akcja wciąż trwa. Do tej pory beneficjentami było 26 osób (stan na 8 V 2020 r.). Pojawiają się nowe terminy i nowe aktualizacje -> TUTAJ [http://astrologia-horoskop.pl/porady-astrologiczne/]. Warunkiem załapania się na niestandardową formę pomocy jest przeczytanie regulaminu i wysłanie informacji zwrotnej (SMS lub mail) w określonych ramach czasowych.

Zwracanie uwagi na aktualizacje i dokładne ich czytanie jest kluczowe. Każda aktualizacja jest często sygnalizowana momentem jej pojawienia się i zmianą koloru. Przez najbliższy czas na tego typu pomoc może się załapać przeciętnie 2 do 4 osób tygodniowo. Bardzo proszę, by zgłaszały się do mnie w szczególności osoby dotknięte obecnym kryzysem lub te, których nie stać na poradę astrologiczną. Okazujmy sobie solidarność i zrozumienie w tych trudnych czasach, nie traktujmy tego typu działalności jak następnej „darmowej zabawki” do wyrwania. Dodam, że te porady są znacznie skrócone, zarówno treściowo jak i objętościowo jeśli chodzi o czas takiej sesji, dlatego nie można ich porównywać do standardowej. To nie jest „zwyczajowa” usługa astrologiczna.

Niewykluczone, że na moim blogu takie 2 – 3 godziny działalności pro publico bono staną się normą. Jak wspomniał jeden z moich rozmówców, w dobie wielkich prelekcji, uniesień serc i patosu wszelakiego małe czyny potrafią bić na głowę całą tę humanistyczno – oświeceniową otoczkę i fikcję. Bardzo dziękuję za tę przenikliwą uwagę, coś w niej jest.

—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —


Napisano: 08/05/2020.

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

Jeśli interesuje Ciebie zamówienie horoskopu, albo rozmowa: KLIKNIJ TUTAJ

Trochę o sobie, dla zainteresowanych: TUTAJ

Spis większości artykułów do tej pory napisanych i zamieszczonych: TUTAJ

Zbiór artykułów do portalu TARAKA: TUTAJ

Wydarzenia związane z pełnią i nowiem Księżyca: TUTAJ

Baza Horoskopów Polskiego Towarzystwa Astrologicznego: TUTAJ

> ASTROLOG SZCZECIN < Wykorzystuję program astrologiczny Urania, autorstwa Bogdana Krusińskiego


—  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —  —


Comments

comments

One thought on “Astrologia w czasach koronacji wirusa.”

  1. 1. „(…) żeby był Wodnik, musi go poprzedzić Koziorożec.” – zapisuję!
    2. Wznosi się Pan na wyżyny literackości, może nawet poetyckości 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *